Przed nami wyjazd do Meksyku a dokładnie do jego wschodniej części zwanej Jukatan. We wtorek 11 listopada o 7 rano wystartowaliśmy z Warszawy do Paryża aby już o 10 - tej siedzieć w samolocie do Nowego Yorku skąd po 8h lotu mogliśmy przesiąść się na samolot do Cancun w Meksyku. Potem tylko 2h lotu i już byliśmy na miejscu, skąd zaczynamy tak naprawdę naszą podróż.
Ktoś pomyśli, że te kilkanaście godzin to dużo, jednak przelot z lądowaniem w Nowym Yorku wydał się być najkorzystniejszą ofertą zarówno finansową jak i czasową. Europejskie linie lotnicze realizują połączenia do Meksyku, jednakże głównym lotniskiem docelowym jest lotnisko w Mexico City - stolicy Meksyku. Stamtąd kolejnym lotem musielibyście się udać do Cancun - co czasowo przekłada się na dłuższą podróż niż można by się tego spodziewać.
Dla zainteresowanych dodam iż 16h lotu to dużo - jednakże bywają połączenia, których czas dolotu trwa nawet 21h i więcej :)
Lecieliśmy na zachód czyli lecieliśmy razem z czasem. Co na początku nie było tak odczuwalne - po za przestawianiem zegarka. Po kilkunastu godzinach różnica czasowa dała się we znaki ponieważ organizm odczuwał już godziny wieczorne a rzeczywistość pokazywała godziny popołudniowe.
Z takim zmęczeniem nie można walczyć, trzeba się podporządkować temu i po prostu przespać. Kilka dobrych godzin snu przestawi wasz wewnętrzny zegar na nową godzinę 7h wcześniej niż w Polsce. Po dwóch dniach odczucie różnicy czasowej powinno minąć.

Zadaj pytanie autorowi artykułu