Co można robić w Cancun przez 2 dni - pochodzić po mieście, wybrać się do Meksykańskiej knajpy i odwiedzić plażę.
O tym wszystkim później. Zacznijmy od lotniska i przeprawy. Na lotnisku bałagan i to dosłownie. Lądujesz i nie wiesz gdzie się udać - idziesz za tłumem a tu nagle wychodzisz z lotniska bez bagażu co robić - pewnie gdzieś w korytarzach hali przylotów pomyliliśmy kierunki. Nauka z tego taka iż lepiej kierować się znakami niż iść za tłumem. Do Cancun przylatują w większości turyści ze stanów a oni jak owieczki błądzą.
Jak już się odnajdziecie to przechodzicie przez odprawę - gdzie zostawiacie symboliczne podanie o vize 30-to dniową i składacie deklarację o nie wwożeniu różnych zakazanych przedmiotów itp. Przy okienku dostajecie podstemplowaną karteczkę - którą musicie okazać przy wyjeździe z kraju - jak ją zgubicie no to problemu nie będzie - szykujcie 20$ amerykańskich.
Kolejnym krokiem jest zaopatrzyć się w Meksykańskie Peso. Nie sądzę abyście przylecieli do Meksyku mając w ręku Peso. Ta waluta jest nie wymienialna w naszym kraju :)
Na lotnisku znajdziecie 2 kantory a najlepszą formą wymiany waluty jest posiadanie Dolara amerykańskiego, którego przelicznik do peso jest najlepszy. Chętnie też przyjmowane jest Euro ale najczęściej Meksykanie będą sobie liczyli wszystko w walucie USA. Nie wymieniajcie odrazu wszystkiego - tylko trochę - lepszy kurs znajdziecie na mieście - nie koniecznie w bankach
Powiedzmy że macie już za sobą te wszystkie czynności graniczne i trochę gotówki i chcecie udać się do miasta - lotnisko jest 15km od miasta. Aby tam się dostać należy skorzystać z trzech możliwych środków transportu uzależnionych oczywiście od godziny przylotu.
Jeżeli jest godzina przed 18.00 - można poszukać Collectivos. To takie małe busiki z reguły stare WV busy z lat 60-tych wymalowane nazwami kierunku dokąd się udają. Collectivos to odpowiednik aszego autobusu miejskiego - nie bujcie się wsiadać. Może wyglądają dziwnie ale przyzwyczicie się - można je spotkać wszędzie. Za przejazd zapłacicie jakies 20 Peso.
Całą dobę czekają białe taksówki, które za jedyne 40$ + czasami 5$ za bagaż (dolarów amerykańskich) zabiorą was na 15 min podróż. Z ciekawości dodam iż średni przelicznik dolara do Peso to 1$-13$(peso).
Od godziny 3:30 - 0:30 jeżdżą super klimatyzowane autobusy Meksykańskich linii. Zważywszy iż w tym kraju tylko w jednym miejscu jest linia kolejowa - autobusy te są najlepszym i najszybszym środkiem transportu. Koszt wygodnego autobusu to 40$(Peso)
Waluta Peso ma taki sam symbol jak Dolar amerykański - będę pisał walutę w nawiasie :)
Dobrze już - przyjechaliśmy do miasta i co dalej. Dalej to już zależy od nastawienia. Zwiedzać nie ma co ale plaże i wyspy są piękne. My pierwszego dnia zatrzymaliśmy się w Hostelu na Punta Sam - nie daleko promu płynącego na wyspe Isla Mujeres. W tej okolicy dużo jest tanich willi - które znacznie przewyższają standard hoteli a cenowo są 3 lub 4 razy tańsze.
W samym Cancun polecam kilka knajpek, przejechać się Collectivos i zwiedzić plaże a najważniejsze to znaleźć sobie nocleg na sąsiadującej wyspie Isla Mujeres - Wyspa kobiet - miejsce rodem z bajki a plaża niesamowita. O wyspie będzie dalej.

Zadaj pytanie autorowi artykułu