Cinque Terre ( Pięć Ziem ) to nazwa fragmentu Riwiery Liguryjskiej położonej pomiędzy cyplem Mesco w okolicy Levanto, a przylądkiem Montenero przy Portovenere, na którym znajduje się pięć miejscowości: Riomaggiore, Manarola, Corniglia , Vernazza i Monterosso.
W kolejny dzień naszej wyprawy wybraliśmy się do portu skąd stateczkiem popłyneliśmy wzdłuż wybrzeża mijając wioski przepięknie położone na urwistym klifie. Nie wiem jak Ci ludzie budują w takich miejscach swoje letnie domy ale wygląda to cudownie. Nie wspomniałem iż miasteczka te znajdują się na liście światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. Pierwszym miasteczkiem na trasie była Marola gdzie stacjonuje straż wybrzeża, marynarka luksusowy kurort z bardzo luxusowymi jachtami. Chwilę później przepłyneliśmy powiedzmy cieśniną a przylądkiem Portovenere gdzie znajdują się stare umocnienia wraz z twierdzą broniącą pewnie dostępu do portu.
Gdy mineliśmy półwysep weszliśmy na otwarte wody a tam zaczyna nieźle bujać stateczkiem. Oczywiście osobom, które nie znoszą wody a na widok chwiejącego się horyzontu dostają choroby morskiej - nie polecam siedzieć a tym bardziej stać na pokładzie widokowym. Osoby, które to uwielbiają zachęcam do zwiedzenia górnego pokładu i wybrania pozycji stojącej zamiast wygodnej siedzącej - doznania z kołysania statkiem. Przez dłuższą chwilę płyneliśmy wzdłuż wybrzeża aby ostatecznie zawitać do miasteczka Riomaggiore gdzie kolorowe domy wyglądały jak by wyrosły wprost z nadmorskiego wybrzeża. Podobno w tych miasteczkach nie ma domu, który został by zbudowany w jednej linii z inny.
Jeżeli pogoda dopisze a fale nie będą zbyt wysokie - stateczek zawija do portu - jak ma komplet to płynie dalej. Kolejnym miastem na trasie naszej małej podróży była Manarola gdzie na skalistych brzegach bardzo bogaci ludzie stawiają sobie domki. Oczywiście dojazd do takiego domku jest tylko jeden - śmigłowiec albo jakaś osobista ukryta w zaroślach "winda" bądź inny nie znany mi środek przemieszczania się. Zostawiamy w tyle Manarole aby udać się do kolejnych miast Corniglia, Vernazza i w końcu Monterosso, ostanie miasteczko przy skalistym brzegu. Płyniemy dalej mijając Levantu aby po chwili dotrzeć do portu docelowego jakim jest Sestri Levante. Chwila odpoczynku i linią kolejową wzdłuż wybrzeża udajemy się na powrót do miasteczka Levantu gdzie możemy poopalać się na cudownej plaży, popływać albo wybrać się w góry bądź zwiedzić sobie miasteczko.
My postanowiliśmy wybrać się oczywiście pociągiem, który nie dość ze jedzie bardzo szybko to widoki raz morza a raz stromego urwiska zapierają dech. Stację później byliśmy w Monterosso gdzie plaża jest niesamowita. Oczywiście przepiękny lazurowy kolor morza, który zmieniał się w zależności od głębokości - 2 metry od brzegu to 2 m głębokości - potem oczywiście znacznie głębiej a gdzieniegdzie wystające skały.
Popływaliśmy, poleniuchowaliśmy napiliśmy się kawy i wyruszyliśmy oczywiście szybką koleją do miasteczka Manarola gdzie ma początek ścieżka miłości. Ścieżka która prowadzi wąskimi urwiskami a wzdłuż której na ścianach popisane są wiersze miłosne i poetyckie ody do miłości pozostawione przez zakochanych.
I tak powolutku zbliżamy się do kolejnego miasteczka na trasie jakim jest Riomaggiore. Skromne małe miasteczko z naprawdę stromą ulicą. Warto wejść na sam jej szczyt aby zobaczyć całą zatokę. Po drodze oczywiście można wstąpić na chwilę po coś chłodnego bo sama droga do polowy szczytu zajmie wam przynajmniej 45 min - nam tyle zajęła.
Wracając z góry przechodzimy przez miasteczko i udajemy się na dworzec skąd pociągiem kilka stacji później docieramy na powrót do La Spazie. Przyznaje że dzień należał do udanych i polecam wybranie tej trasy i tych środków transportu. Pozostawmy samochód w porcie La Spazie - najlepiej gdzieś na specjalnych parkingach ale zdala od wybrzeża bo drogie jest parkowanie. Wsiadamy na stateczek a potem pociągiem wzdłuż brzegu, troche pieszo udajemy się w kierunku powrotnym.

Zadaj pytanie autorowi artykułu