Moi przyjaciele od kilku lat mieszkają w Anglii.
Mamy taki zwyczaj, że od kilku lat spędzamy razem wakacje. Co roku, jedno z nas ma za zadanie znaleźć miejsce na wakacyjną wyprawę. W tym roku ja od planowania miałem wolne. Cieszyłem się, bo muszę przyznać, że nie jest łatwo zaplanować wakacje od początku do końca i to jeszcze tak, żeby wszyscy byli zadowoleni. Zatem w tym roku mogłem odetchnąć i czekać na propozycję :)
Znajomi wpadli na pomysł, aby w te wakacje oddać się w 100% naszej wspólnej pasji, a mianowicie windsurfingowi. Miejsce, które wybrali podobno doskonale do tego się nadawało.
No tak pomyślałem sobie, miejsce fajne, ale trochę daleko. Musiałem znaleźć jakiś transport. Znajomi mieli dopłynąć na miejsce promem. Ja ostatecznie również zdecydowałem się na ten rodzaj transportu. Zarezerwowałem przez Internet bilet na prom w pierwszej klasie – w końcu jechałem na wakacje, więc nie żałowałem sobie :)
Prom na pierwszy rzut oka wyglądał naprawdę super.
Każdy gość otrzymał na powitanie kieliszek pysznego wina. Uważam, że był to miły akcent mojej podróży i według mnie rzadko spotykany.
Po pozytywnym pierwszym wrażeniu udałem się w dalszą wycieczkę po promie. Najpierw jednak poszedłem do swojej kabiny, w której chciałem pozostawić kilka zbędnych mi rzeczy. Moja wycieczka po promie trwała kilka godzin, powiem jedni nie nudziłem się… :)
Gdy dopłynąłem do Dunkierki znajomi już czekali na mnie. Mieliśmy świetny hotel, a co najważniejsze blisko do morza. Fale były niesamowite. Były to jedne z moich najlepszych wakacji :)

Zadaj pytanie autorowi artykułu